Rzym – Piazza Venezia

Centrum miasta składa się z wyraźnie wydzielonych i charakterystycznych kwater. Sieć ulic tworzących centro storico zajmuje skrawek ziemi na lewym brzegu Tybru, ograniczony od wschodu przez via del Corso, a od północy i południa przez wodę. Z tego miejsca Rzym centralny rozciąga się na wschód za via del Corso w stronę głównych ulic handlowych i bardziej pogmatwanych uliczek i alejek wokół Hiszpańskich Schodów aż po via Nazionale; w stronę większych zabytków starożytnego miasta na południe; do olbrzymich połaci parku Villa Borghese na północy. Lewy brzeg rzeki, który odcina się od zgiełku tej części miasta, obejmuje Watykan i Plac św. Piotra, a na południe od nich Trastevere. Dzielnica ta nawet w czasach starożytnych była odrębna od właściwego Rzymu i nadal za taką uchodzi, a przy tym odznacza się najwyższą koncentracją życia nocnego.

Szaleństwem byłoby wystawiać swe nerwy na szwank, poruszając się po Rzymie jakimkolwiek środkiem lokomocji, a poza tym naprawdę najlepszym sposobem zwiedzania centrum miasta i obiektów na wschód od Termini jest chodzenie piechotą. To samo dotyczy zabytków starożytności, Watykanu i Trastevere. Z komunikacji publicznej można skorzystać jadąc do Testaccio, EUR, katakumb lub innych atrakcji rozsianych po peryferiach miasta.

Piazza Venezia to nie tyle plac, co skrzyżowanie ulic, w dodatku ruchliwe. Jest to dobry punkt do rozpoczęcia zwiedzania, bo położony w pobliżu zarówno średniowiecznego jak i renesansowego centrum Rzymu oraz ruin starożytnego miasta. Mimo natężonego ruchu jest to dostojne miejsce okolone majestatycznymi budowlami. Do punktu tego stale się wraca podczas zwiedzania. Zachodni kraniec placu stanowi Palazzo di Venezia, pierwszy wielki renesansowy pałac w mieście, wybudowany dla weneckiego papieża Pawła II w połowie XV w., a przez dłuższy czas pełniący funkcję ambasady Republiki Weneckiej. Bardziej znany jest fakt, że Mussolini wprowadził się tu po dojściu do władzy, zajmując olbrzymią Sala del Mappamundo. Z małego balkonu wychodzącego na plac wygłaszał pełne patosu przemowy do zgromadzonych poniżej tłumów. W tamtych latach światła pałacowe nigdy nie gasły, co miało stworzyć wrażenie, że w siedzibie politycznych i wojskowych władz faszystowskich nieustannie wre praca; obecnie budynek odgrywa znacznie mniejszą rolę, goszcząc z rzadka jakąś wystawę czasową i mieszcząc muzeum sztuki i rzemiosła (pn.-sb. 9.00-13.30, nd. 9.00-12.30; 4000 L), ze zbiorami, zgromadzonymi przez Pawła II.

Od strony południowej pałacu dotyka kościół San Marco (codz. 9.00-12.00), z wejściem od Piazza San Marco, bazylika przebudowana w 833 r. i uzupełniana przez rozmaitych renesansowych i XVIII-wiecznych papieży. Jest to miły, przytulny kościół odrestaurowany przez Pawła II — którego staraniem powstał wdzięczny portyk i złocony sufit — z datowaną na IX w. mozaiką, przedstawiającą papieża Grzegorza ofiarującego swój kościół Chrystusowi.

Lecz kościół, pałac i wszystko inne blednie w zestawieniu z marmurowym monstrum, wyrastającym po drugiej stronie ulicy. Pomnik Wiktora Emanuela, czyli Ołtarz Ojczyzny, wzniesiony na przełomie wieków dla upamiętnienia zjednoczenia kraju jest równie urodziwy, co inne konstrukcje inspirowane tym wydarzeniem. Rzymianie sardonicznie nazywają pomnik „maszyną do pisania”, amerykańscy żołnierze ochrzcili go mianem „tortu weselnego” i bez wątpienia jest to pompatyczny, prostacki twór, zbyt duży, zbyt biały (marmur, który zastosowano, nigdy nie pokryje się patyną) i ogólnie rzecz biorąc, zbyt nachalny. Król Wiktor Emanuel II, dla którego pomnik jest w pewnej mierze hołdem, prawdopodobnie również nie zachwyciłby się nim, gdyż wszystko wskazuje na to, iż był człowiekiem skromnym; zdaje się, że jedyną osobą, której budowa pomnika wyszła na dobre, był ówczesny premier, pełniący (co być może nie jest całkowitym zbiegiem okoliczności) funkcję deputowanego z Brescii, skąd pochodzi marmur. Nawiasem mówiąc, posąg króla na koniu, za Grobem Nieznanego Żołnierza, uchodzi za największy na świecie (wąsy mają trzy metry długości), choć, o ironio, dynastia królewska, której jest poświęcony, liczyła zaledwie czterech monarchów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *